Maciej Mikołajczyk: Pamiętasz swoje pierwsze kroki w triathlonie?
Sabina Rzepka: Pierwsze kroki w triathlonie stawiałam jako lekkoatletka, jednak zawsze ciągnęło mnie do pływania, a rower od dziecka był codziennym środkiem przemieszczania się. Zdarzało się, że jako młoda biegaczka jeździłam na treningi biegowe na rowerze. Dowiedziałam się, że niedaleko mojego miejsca zamieszkania będzie odbywał się crosstriathlon na dystansie sprinterskim. Nie zastanawiając się długo, podjęłam decyzję o starcie. Przygotowałam się w ciągu dwóch tygodni. W dniu swojego występu, odbierając pakiet startowy, zobaczyłam, że rywalki nie tylko dysponują lepszym sprzętem, ale w dodatku mają dedykowany do triathlonu strój! Nie przejęłam się tym jednak aż tak bardzo, przemyślałam swoją taktykę i postanowiłam się jej trzymać, cały czas w głowie układając sobie to, co będę robić w strefie zmian. Podczas etapu pływackiego przeciwniczki zyskały nade mną przewagę, jednak podczas jazdy rowerem okazało się, że wszystkie wyprzedziłam i na trasę biegową wyruszyłam jako pierwsza z nich. Nie zapomnę zdziwienia komentatora oraz trenerów i kibiców, którzy nie wiedzieli, kto to jest. Linię mety przecięłam jako pierwsza kobieta w zwykłym pływackim stroju treningowym ze sporą przewagą nad kolejną rywalką. Po tym występie wiedziałam już, że jest to dla mnie idealna dyscyplina, łącząca wszystkie bliskie mi sporty.
Jesteś nie tylko znakomitą triathlonistką, obroniłaś w tym roku tytuł Doktora Nauk o Kulturze Fizycznej, jesteś też m.in. instruktorką narciarstwa zjazdowego i tenisa ziemnego, ratowniczką WOPR, żeglarką jachtową i sterniczką motorowodną. Muszę przyznać – to imponujące.
Sport wiele dla mnie znaczy nie tylko pod kątem czystej rywalizacji w triathlonie. Dla mnie to styl życia i kierunek pod względem zawodowym. Staram się rozwijać kompleksowo, a kolejne decyzje stają się naturalną ścieżką rozwoju. Moja decyzja, aby po zakończeniu studiów magisterskich na katowickim AWF-ie na kierunku Wychowanie Fizyczne rozpocząć studia doktoranckie i badania w dyscyplinach o charakterze wytrzymałościowym była zupełnie naturalna, tak jakbym dokładała do całości kolejne części układanki. Pośrednie małe kroczki w postaci następnych uprawnień w różnych dyscyplinach dopełniają moje zainteresowania sportem w ogóle i pomagają spojrzeć na tę sferę kompleksowo. Z każdej wynoszę takie małe „perełki”, które poszerzają kąt widzenia oraz pozwalają spojrzeć na wszystko, co robię z boku oraz złapać dystans.
Ogłoszony niedawno przez Polski Związek Triathlonu system obowiązkowych licencji, który obowiązywać będzie od 2018 roku, wzbudził bardzo duże zainteresowanie w środowisku triathlonowym. Jakie masz zdanie na ten temat?
Z pewnością system licencji przyniesie wiele pozytywnych zmian w całości funkcjonowania triathlonu w Polsce, poza tym ułatwi też udział w zawodach zagranicznych, ponieważ wielu organizatorów zobowiązuje osoby, które nie posiadają polskiej licencji do wykupienia jednodniowej licencji ich kraju, często przekraczającej koszt licencji w Polsce. Aby uzyskać licencję zawodnika należy do dokumentacji dołączyć zaświadczenie o jego stanie zdrowia, potwierdzone przez lekarza sportowego. Do tej pory dla wielu był to spory problem, wiążący się z dodatkowym kosztem i tak już wymagającej pod tym względem dyscypliny. Niewielu zawodników patrzyło i patrzy na ten aspekt pod kątem własnego zdrowia. Moim zdaniem nadrzędnym celem każdego sportowca powinna być troska o własne zdrowie, a uprawianie tak wymagającej dla naszego organizmu dyscypliny, jaką jest triathlon, powinno mobilizować do jeszcze większej troski w tym aspekcie i koszt regularnych badań powinniśmy wkalkulować w ogólne koszty uprawiania dyscypliny.
Jak zachęciłabyś młodych ludzi do uprawiania właśnie triathlonu? Od kiedy powinni zacząć trenowanie tej dyscypliny sportu?
Triatlon to bardzo złożona i wymagająca dyscyplina. Nie wydaje mi się, aby istniał uniwersalny sposób zachęcania młodych ludzi do jej uprawiania ani wiek, w jakim powinni to zacząć robić. Myślę, że już w bardzo młodym wieku warto wykształcać u dzieci chęć do regularnego uczestnictwa w różnorodnych zajęciach sportowych na zasadzie zabawy u wysoko wykwalifikowanej kadry nauczycieli, instruktorów i trenerów. Niezmiernie ważnym elementem całości jest kontakt rodzic-dziecko, wykształcanie pozytywnych postaw wobec aktywności fizycznej poprzez naśladowanie rodziców w czasie wolnym. Na przykładzie triathlonu może być to np. przygotowywanie się rodzica do zawodów triathlonowych oraz udział w nich, połączony z pozytywną aktywizacją sportową całej rodziny i zaproponowaniem dziecku bez presji na wynik udział w imprezie towarzyszącej skierowanej dla niego. Tylko wszechstronny rozwój młodego człowieka i dodatkowe różnorodne wzmocnienia mogą wspomóc decyzję dziecka do wyboru właśnie tak złożonej dyscypliny, jaką jest triathlon i pozwolić mu na to, żeby wytrwał w całym procesie rozwoju sportowego do wieku seniora i tam osiągnął najlepsze wyniki.
Nie brakuje Ci motywacji ani energii. Co daje Ci takiego „powera”?
Myślę, że w różnych momentach motywują mnie inne rzeczy – ludzie, zjawiska, chwile. Nie mogłabym wskazać tej jednej jedynej. W okresie przygotowawczym, kiedy przychodzi czas na ułożenie kalendarza startów z pewnością jest to wizja tego, co czeka mnie w sezonie startowym podczas udziału w imprezach. Kontakt z ludźmi, atmosfera, miejsce zawodów oraz wszystko to, co sprawia, że mimo stresu związanego z uzyskaniem jak najwyższej lokaty powoduje, że człowiek czuje wiatr w żaglach i robi rzeczy, których nigdy wcześniej podczas treningu nie udałoby mu się dokonać. Motywują mnie również inne osoby, które z pasją potrafią godzinami mówić o tym, co robią, niezależnie, czy jest to sportowiec, czy artysta. Liczy się to, ile człowiek wkłada serca w to, czym się zajmuje. Uwielbiam ludzi emanujących i zarażających pasją. Są też oczywiście mniejsze atraktory w postaci nowej części w rowerze, nowych butów do biegania, czy jakiegokolwiek innego sprzętu, ot taka kobieca przypadłość… Najtrudniej znaleźć motywację w momencie zmęczenia ciężkimi sesjami treningowymi, które niezbyt wychodzą i miałoby się ochotę po prostu posiedzieć w domu, wyspać, a rower, buty do biegania i cały ten sprzęt wrzucić na dno szafy i nie patrzeć w jego stronę. Obecnie staram się przede wszystkim odciąć od portali społecznościowych, emanujących informacjami o tym, że ktoś trenuje więcej i lepiej, nie dręczyć się czarnymi myślami. Staram się wyjść do kina lub opery, przeczytać niezłą książkę, posłuchać dobrej muzyki, spotkać ze znajomymi i zrobić to, czego organizm się domaga, czyli po prostu odpocząć.
Specjalizujesz się w triathlonie w stylu off road. Jak narodziła się twoja miłość do tej konkurencji? Dobrze czujesz się na dużych wysokościach?
Uwielbiam kontakt z naturą – góry, lasy, przestrzeń i ciszę. Dzięki tej odmianie triathlonu nie tylko uprawiam sport, ale mam możliwość podziwiania miejsc na ziemi, których nigdy bym nie odwiedziła. Lokalizacje imprez często są tak imponujące, że czasem trudno mi uwierzyć w to, jak może być pięknie. Dodatkowo na co dzień podczas treningów mogę oddalić się od zatłoczonych ulic pełnych samochodów w cichy, spokojny las, czy góry. Prócz tego bardzo lubię dyscypliny wymagające techniki. Konkurencje składowe w cross triathlonie odróżniające go od triathlonu „ na szosie”, a więc kolarstwo górskie i biegi terenowe z pewnością pozwalają rozwinąć skrzydła w tym aspekcie. Poza tym natura dyktuje własne warunki, dlatego treningi lub zawody na tej samej trasie podczas różnej pogody i porach roku nie są monotonne, a wręcz przeciwnie stają się niezwykle ciekawe i stanowią pewnego rodzaju wyzwanie. Jeśli chodzi o przebywanie na dużej wysokości, czyli ponad 2000 m n.p.m. to potrzebuję adaptacji do wysiłku fizycznego i jeśli zawody odbywają się na sporej wysokości, a nie mam możliwości wcześniejszego przebywania w tym miejscu lub stworzenia warunków podczas treningu podobnych, jakie tam panują, to muszę się liczyć z obniżeniem możliwości mojego organizmu.
Jak twoim zdaniem wygląda aktualna kondycja polskiego triathlonu?
Nie mamy się czego wstydzić, a wręcz wielu może się uczyć od polskich organizatorów jak przeprowadzać imprezy na światowym poziomie. Jeśli chodzi o poziom zawodników, to z roku na rok on rośnie, jednak trzeba nam jeszcze poczekać na gwiazdę triathlonu na poziomie, gwarantującym walkę o olimpijskie medale. Sądzę, że jest to kwestia poprawy infrastruktury, która z roku na rok w Polsce się poprawia. Już nie musimy wyjeżdżać na zagraniczne zgrupowania, aby zaspokoić wymagania dyscypliny. Wydaje się, że sporym kłopotem jest ustawa o sporcie, regulująca finansowanie związków i dyscyplin olimpijskich w zależności od wyników. Dla tak młodego sportu, jak triathlon, który jest w programie igrzysk od 1989 roku, tylko na jednym dystansie, dającym łącznie sześć medali dla kobiet i mężczyzn co cztery lata, wydaje się niesprawiedliwe w porównaniu z innymi dyscyplinami, w których jeden zawodnik może wystartować w swojej dyscyplinie na kilku dystansach i wywalczyć na igrzyskach więcej krążków, co rzutuje na późniejsze finansowanie związków i bezpośrednio przekłada się na szkolenie zawodników. To wszystko tworzy błędne koło. Reasumując – „z pustego nawet Salomon nie naleje”.
Pamiętasz jakąś śmieszną sytuację podczas zawodów? Nie wierzę, że w triathlonie, składającym się z trzech sportów, takowej nie było…
Nie zapomnę nigdy światowej edycji Xterra we Włoszech. Był to mój pierwszy start na tej trasie. Dotarłam na miejsce zawodów kilka dni wcześniej, aby zapoznać się z trasą rowerową i biegową. Podczas treningu na trasie rowerowej, podążając za strzałkami, po jej zakończeniu uznałam, że nie sprawi mi kłopotów. Postanowiłam zostawić z przodu największą tarczę. W czasie startu okazało się, że nie zauważyłam jednej strzałki, prowadzącej na pierwszą część trasy, która okazała się piekłem pod każdym względem. Na trasę biegową wyruszyłam potwornie zmęczona przez ciągłe „przepychanie” na rowerze. Ukończyłam zawody skrajnie wyczerpana, ze łzami szczęścia w oczach, że w końcu dotarłam do mety i wyszłam z tego żywa. Takich emocji i przeżyć nie zapomnę do końca życia. Warto było…
Jak sądzisz, w jakiej z tych trzech dyscyplin triathloniści są najbardziej zbliżeni do poziomu zawodowców?
To zależy od dystansu i formuły, w jakiej jest rozgrywany triathlon. Jeśli chodzi o triathlon na dystansie standardowym, rozgrywany podczas igrzysk, to zdecydowanie najwyższy poziom zawodnicy reprezentują podczas pływania na 1500 metrów. Udowadniają to badania, mówiące o tym, że właśnie w tej konkurencji różnica w poziomie kobiet i mężczyzn jest najmniejsza, co oznacza, że poziom pań i panów jest zbliżony do siebie i trening może posiadać najwięcej wspólnych cech, jak i ukazuje rzeczywisty wysoki poziom tej konkurencji, wchodzącej w skład triathlonu. Następną konkurencją zbliżoną poziomem do poziomu zawodowców jest bieg na 10 kilometrów i na końcu jazda na rowerze na 40 km. Jednak rezultaty uzyskiwane przez zawodników w poszczególnych konkurencjach uwarunkowane są w największym stopniu taktyką rozgrywania triathlonu na tym dystansie, a w dużym uproszczeniu przepisem, w którym dopuszcza się jazdę w peletonie podczas etapu jazdy rowerem. Jeśli chodzi o to, która konkurencja decyduje o wyniku końcowym, to będzie to bieg, jednak tak jak wspomniałam wcześniej, całość jest silnie uwarunkowana specyficzną taktyką.
Jaką dietę stosujesz? Co je Sabina Rzepka w ciągu dnia?
– Nie stosuję żadnej restrykcyjnej diety. Po prostu staram się słuchać swojego organizmu, odżywiać się racjonalnie specyficznie do wymagań mojej dyscypliny. Stosuję produkty nisko przetworzone i większość podstawowych produktów kupuję od lokalnych małych przedsiębiorców, oferujących pełnowartościowe produkty. Posiłki przygotowuję sama pod kątem tego, czego mi potrzeba pod względem treningów, jakie wykonuję oraz pory roku, w jakiej występują sezonowe warzywa i owoce. Jest to dieta różnorodna, bogata we wszystkie składniki odżywcze w odpowiednich proporcjach. Nie odmawiam sobie niczego, na co mam ochotę. Nigdy nie przepadałam za słodyczami i fast foodami, więc problem z podjadaniem, czy spożywaniem produktów śmieciowych nie stanowi dla mnie kłopotu. Lubię zdrową żywność, choć spędzam na zakupach i przygotowaniu posiłków sporo czasu. Przykładowe menu w ciągu dnia wygląda następująco: przed pierwszym śniadaniem: świeży sok z cytryny z cynamonem i miodem, śniadanie: jajecznica z bananem i płatkami orkiszowymi, drugie śniadanie: chleb żytni na zakwasie z szynką wołową i pomidorami, obiad: spaghetti bolognese , podwieczorek: świeże owoce w ilości maxi, kolacja: sałatka z tuńczykiem.
Dziękuję za rozmowę.
Maciej Mikołajczyk,
Polski Związek Triathlonu