Agnieszka Jerzyk: Po Pucharze Afryki w Kapsztadzie
Dziś już tak na spokojnie o starcie w Pucharze Afryki, który był otwarciem mojego sezonu startowego. Start ten był traktowany treningowo. Wiem, że do mojej prawdziwej formy jeszcze daleko mimo tego, że zawody ukończyłam na pierwszym miejscu zostawiając za sobą min. Kate Roberts, jedna z zawodniczek liczącą się na świecie. Zapewne, jej forma jeszcze też nie jest najwyższa, ale mamy dopiero połowę lutego.
Wracając do startu, nie był on łatwy i lekki. Choć do pokonania mieliśmy dystans sprinterski (750/20/5) był on dość wyczerpujący. Pływanie odbywało się na piękniej plaży gdzie można spotkać setki surferów, w zimnej 13*C wodzie ze sporymi falami. Czyli wszystko czego nie lubię. Mimo tego, że ostatnio moje pływanie trochę podupadło poradziłam sobie całkiem dobrze, może poza ostatnimi 200 m gdzie straciłam grupę. Dość szybka zmiana i szybki początek roweru pozwolił mi na odrobinę strat i jazdę w pierwszej grupie. Tempo na rowerze nie było zawrotne, a mimo to ja nie czułam się zbyt dobrze, dlatego moje zmiany nie były tak mocne jak zazwyczaj. Moje nogi były jakieś ociężałe prawdopodobnie ciągle siedziała w nich nasza dwudniowa podróż do Afryki. Podobnie czułam się na biegu. Zwłaszcza początek biegu był bardzo
ciężki, zanim weszłam w odpowiedni rytm i mięśnie przyzwyczaiły się do innej pracy mocno cierpiałam i musiałam mobilizować się w 100%. Po kilometrze nadrobiłam straty ze słabej zmiany w boksie, trzymałam się na plecach Marii Cześnik i dobiegłyśmy do Roberts in Duffy. Po około dwóch kilometrach wyszłam na prowadzenie i nadawałam tempo gubiąc zawodniczki. Nie był to łatwy bieg, ciągle musiałam zmuszać się do mocnego biegania, ciągle czułam zawodniczki na plecach.
Chciałam wygrać dlatego musiałam zaciągnąć zęby nie jednokrotnie na tych zawodach. Udało się. wygrałam i jestem zadowolona. Wiem, że czeka mnie jeszcze sporo ciężkiej pracy i zrzucania zbędnych kilogramów by moja forma była perfekcyjna. Przez najbliższe trzy tygodnie zostajemy w RPA na obozie.
Zapewne będą to kolejne ciężkie tygodnie ale cieszę się, że tu zostajemy.
Gratuluje całej reszcie zawodników z Polski równie dobrych wyników na tych zawodach.

